niedziela, 13 stycznia 2019

Czyli zaczynamy od początku

Minął pierwszy tydzień po powrocie z przerwy świątecznej. Rozleniwiłam się jak nigdy i teraz ciężko mi wrócić na dawny kurs. Ten tydzień nie był jakoś szczególnie tragiczny, było tylko kolokwium z anatomii, minął bezboleśnie, ale ten to będzie masakrą. Angielski, biofizyka. Jednym słowem cudownie, szczególnie, że dwa dni pod rząd. Potem dzień przerwy, podstawy pielęgniarstwa (muszę poćwiczyć bandażowanie), i dzień wolnego, by przygotować się na kolejną masakrę czyli egzamin z angielskiego, zaliczenie z semestru z podstaw, ponieważ moja prowadząca zapowiedziała coś takiego oraz egzamin z anatomii. Po prostu cudownie. Do tego oczywiście muszę zabrać się za mapowanie, które cały czas mam przed sobą, ale jakoś nie mogę się za nie zabrać. Nie wiem, jak je napisać i to jest najgorsze.
Powiem szczerze, że w ostatnią noc przed powrotem na uczelnię znowu przyszły mi do głowy wszystkie te negatywne myśli, że co ja sobie wybrałam. Myślę o przyszłym semestrze i ehhh, nie będzie fajnie :/ Byle do maja, moi drodzy, byle do maja.
Tymczasem nie mogę doczekać się pierwszych praktyk, które odbędą się pod koniec stycznia. Trochę się ich boję, ale z drugiej strony wreszcie zobaczę, jak to będzie. 
Przesyłam uściski <3

niedziela, 6 stycznia 2019

Czas wracać


Szczerze powiedziawszy paskudnie się rozleniwiłam, ale sądzę, że to dobrze, akumulatory zostały naładowane i właśnie o to chodzi w czasie przerwy świątecznej. W styczniu czeka mnie wiele, ponieważ mamy anatomię, biofizykę, angielski, socjologię oraz prawdopodobnie jeszcze inne przedmioty, których jeszcze nie mamy potwierdzonych.
Ale w sumie pierwszy semestr już minął. I to dobrze. Czas na studiach leci jak struś pędziwiatr. Nawet nie wiem jak mi minął listopad czy też grudzień. To niesamowite.

Ja tymczasem lecę cieszyć się ostatnimi chwilami wolnego :)
Pozdrawiam serdecznie.

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Mijający rok

Żegnam rok 2018 z pewnymi przemyśleniami dotyczącymi mojego życia. Już prawie przeżyłam dwadzieścia lat, a co za tym idzie bagaż doświadczeń jest już całkiem pokaźny.
Postanowień noworocznych unikam, ale w sumie życzę sobie systematyczności, jeszcze więcej, ponieważ nigdy jej nie szkodzi. Dużo siły na pokonanie przeszkód i poradzenie ze słowami, które nie raz będą ranić. Bycia gruboskórną i delikatną jednocześnie.
A przede wszystkim, tego aby być szczęśliwą.
Wam również życzę, abyście wiedzieli do czego dążyć w Nowym Roku. Żebyście znaleźli odpowiedzi na wszystkie pytanie, które zadajecie sobie i innym. Wierzę w Was <3

poniedziałek, 24 grudnia 2018

Życzenia

Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim czytającym tego bloga dużo zdrowia, szczęścia, radości i spełnienia marzeń. Obyście znaleźli poszukiwane przez Was odpowiedzi na dręczące Was pytania. Nie bójcie się podążać za własnymi marzeniami i kroczcie ciągle naprzód i naprzód.
Wasza Poszukująca

niedziela, 16 grudnia 2018

Xmas

Święta, które są tak blisko rozleniwiają. I to bardzo! Mimo tego udało mi się zaliczyć wszystko i to z wysoką oceną, przede mną jedynie filozofia. Cała reszta dopiero w styczniu. Hmm... Powiem tak naprawdę nie jest tragicznie. Bałam się, że będzie gorzej, ale da się do pewnych rzeczy przyzwyczaić. Na razie boję się drugiego semestru pod względem tego, że w dwa dni będę miała do późna i to z bezsensownymi przerwami. Jak żyć? Nie wiem, wiem, że na razie o tym nie myślę.
W te święta na pewno chcę w miarę odpocząć, może coś obejrzeć - już zaczęłam oglądać jeden serial - więc da się pogodzić pewne rzeczy. Grunt to znaleźć równowagę.
Ze smutniejszych rzeczy, które mi się przytrafiły w tym tygodniu to jedna z moich koleżanek się dość nieźle załamała. Ciężko jest mi na to patrzeć, wszystkie staramy się pocieszyć ją, ale czy to coś da? Trochę obawiam się też tego, że za rok mogę nie zobaczyć osób, którymi się tak dobrze dogaduję. Nasza starościna roku również nie jest pewna tego czy zostać na naszym kierunku. 
Pewne rzeczy nie są trwałe, ale co można zrobić?
Na podstawach zaczynają się ciekawe rzeczy. Zaczęliśmy pomiary, więc karty gorączkowe już nam nie straszne. Jest interesująco i nieco zwolniliśmy tempo zaliczeń, co jest zdecydowanym plusem, gdyż prawie bym oszalała z tego powodu.
Pozdrawiam Was i już niedługo święta! Trzymajcie się moi mili :)

niedziela, 9 grudnia 2018

Intensywnie, więc nic nowego

Powiem Wam, że w przed świętami jest dość intensywnie. I dlatego robię wszystko by odegnać od siebie to wszystko, co związane jest z nauką. Ale cóż... Tak się nie da.
Do tej pory wszystko zaliczyłam i mam już poczucie, że trójka to dobra ocena. Co z tego, że to taka dwójka, ale skoro na zaliczenie wszystkiego potrzeba 60% to cóż... Wiem więcej niż połowę prawda? Nie chcę zapeszać, ale mam nadzieję, że nie dostanę żadnej dwójki.
Czekają mnie chyba cztery zaliczenia przed świętami, z czego dwa są z podstaw pielęgniarstwa. Natomiast styczeń już wydaje się być jednym wielkim koszmarem. Plan jest spoko, ale będzie tyle zaliczeń. Wszystkie przedmioty humanizujące, anatomia, biofizyka (która już spowodowała pogrom u jednej części już zdających), pp, zdrowie publiczne, same straszne rzeczy. Wolę na razie o tym nie myśleć. Inaczej nie dożyję końca roku.
No ale cóż jeszcze mogę powiedzieć. Na podstawach zaczyna być ciekawiej. Mamy już teraz mniejsze grupki i musimy się do siebie przyzwyczaić. Pozycje do przenoszenia są bardzo przydatne, pomiary w tym ciśnienia, temperatury i pulsu są fajne. Jak ktoś posiada stetoskop może go ze sobą brać, jednakże jest ich dużo i nie trzeba go specjalnie już kupować. Ale zawsze to przydatny prezent pod choinkę :)

niedziela, 2 grudnia 2018

Krótkie pisanie o niczym

Ohohoho, ten weekend tak mnie rozleniwił, że prawie bym zapomniała o poście. Ale jednak pamiętam!
Pierwsze zdanie może spowodować zdziwienie. Dlaczego rozleniwił? Po stresie po zaliczeniowym - anatomia zdana na 4, więc jestem zadowolona - wszystko ze mnie opadło. W tym tygodniu również czeka mnie wiele, ale podchodzę do tego bez spiny. Wszystkie projekty i prezentacje będą się powoli robiły i jakoś wytrwam do świąt, prawda? Wszyscy wytrwamy.
W tym tygodniu główną myślą u mnie była rzeczywistość po studiach. Na wykładzie z historii pielęgniarstwa była u nas jedna pielęgniarka. Z powodu RODO może zachowam pewne rzeczy w tajemnicy, jednakże co mogę powiedzieć.
Przed nami wszystkimi ukazała się osoba, która naprawdę się spełnia w zawodzie i bez wstydu mówiła o tym, że przeszła niedawno kryzys zawodowy, jednakże uporała się z tym. Podróżuje, ma czas na hobby i dziecko.
Pewnie dla wielu z nas w tamtym momencie stała się swego rodzaju autorytetem... Może i w pewnym sensie również dla mnie.
Chciałabym w przyszłości nie mieszać swojego życia prywatnego z zawodowym. Nie chciałabym pracować na kilka etatów, bo wiem jakie są moje priorytety. Wiem, że wybrałam taki, a nie inny kierunek i gdy słyszę u innych, że mają taaaak źle, to czasami mam ochotę powiedzieć: A co ty wiesz o ciężkich studiach?
No cóż studia medyczne to do siebie mają, że nie są lekkie, czy to lekarski, stomatologia, dietetyka czy zdrowie publiczne, chociaż nie mi jest wypowiadać się na ten temat.
W gruncie rzeczy należy po prostu odnaleźć w tym wszystkim siebie i się nie zatracić.